Na temat esportu słów kilka

Jeden z popularnych portali publicystycznych zdecydował się przygotować artykuł o polskim esporcie. Zamiast jednak dokładnego omówienia tematu esportu, znowu dostaliśmy odgrzewany kotlet.

Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego tego typu artykuły nie są przygotowywane przynajmniej we współpracy z  ludźmi znającymi się na danym temacie (chyba, że RockAlone2k, to jakiś autorytet esportowy w naszym kraju?)? Mamy aż tak mało redaktorów/analityków/menedżerów esportowych, którzy mogliby powiedzieć coś więcej w kwestii środowiska esportowego w Polsce? Nie zmienia to jednak faktu, że tekst, który ukazał się na łamach serwisu naTemat, kolejny raz powiela te same błędy, które widzieliśmy już u poprzedników. Mamy więc kilka ciekawych informacji, kilka kwiatków dziennikarskich, a także pozostałe wiadomości o esporcie, które są powielane od około 3 lat.

Za mało informacji o turniejach esportowych w kraju

W każdym tekście esportowym, przygotowanym na potrzeby jakiegoś popularnego portalu, porusza się temat IEM w Katowicach. No i fajnie. Szkoda tylko, że cierpią na tym inne inicjatywy, których w ostatnim czasie jest bardzo dużo. Niedawno zakończone rozgrywki Polbit, które zbierają pozytywne recenzje, czy też Kinguin Gamer Lan Rzeszów – tego typu turnieje powinny być promowane w każdym większym tekście o polskim esporcie. Dlaczego? Ponieważ w odróżnieniu od międzynarodowych majorów, mają za zadanie promować krajowe talenty, które w przyszłość, będą miały szansę zaistnieć na scenie globalnej. Swoją drogą, listę tego typu eventów możecie znaleźć u nas na stronie, w dziale Turnieje.

Piszmy o wszystkich oszustach

Jest to kolejny ciekawy element, mający świadczyć o obiektywności danego tekstu. W końcu nie można pisać tylko o plusach esportu. Trzeba dorzucić coś na temat osób korzystających z haxów oraz np. wyciągnąć po 2 latach aferę z Adderallem. Miło było dowiedzieć się, że pomimo wprowadzenia kontroli antydopingowych przez ESL, Adderall jest nadal używany na turniejach! Chyba jednak nie jest.

Z drugiej strony, autor pominął kwestię: niewypłacalności nagród, organizacji działających na kredyt oraz innych afer (podmiany graczy?), które co jakiś czas wypływają na powierzchnię. W moim odczuciu, są to o wiele poważniejsze problemy, które mogą wpłynąć na np. próby standaryzacji esportu poprzez różnego rodzaju stowarzyszenia.

Na plus temat klas esportowych

To co faktycznie podobało mi się w tym tekście, to omówienie sposobu działania klas esportowych. Ok, prywatnie nie jestem ich fanem, ale jeżeli zadaniem tych klas jest popularyzacja esportu – świetnie, niech się dalej rozwijają. Kto wie, może za kilka lat coś z tego wyjdzie i faktycznie pojawi się Esportowy Lewandowski, który będzie w całości – od początku do końca, wytrenowany na esportowca?

Darmowa reklama dla esportu? Bierzemy w ciemno

Oczywiście, mógłbym wypisać tutaj jeszcze więcej rzeczy, które nie spodobały mi się w tym tekście. Pozwolę sobie jednak je pominąć, bo dotyczą one głownie moich prywatnych przemyśleń. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że łatwiej jest krytykować, a ciężej napisać porządny tekst.

Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się stało, że kolejny popularny portal zdecydował się opublikować artykuł na temat esportu. Reklamy i szumu medialnego nigdy za wiele. Szkoda tylko, że kolejny raz powielone zostały koncepcje i stereotypy, które w moim odczuciu, nie są do końca prawdziwe.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij