Fortnite w pigułce – fenomen i zaraza w jednym

Fenomen i zaraza – Fortnite w pigułce i nie tylko.

To, że Fortnite osiąga niebotyczne wyniki oglądalności wiemy nie od dziś. Co tak naprawdę sprawia, że jest on na szczycie list najczęściej odpalanych gier ostatnich miesięcy? Sądzę, że to zasługa wyrafinowanej kampanii reklamowej… Hmm… Nie… A może to zasługa jakieś głębszej społeczności zajmującej się promocją? Też coś tutaj nie gra… No właśnie, bo tak naprawdę w większości grają w to dzieci. Kreskówkowa grafika, przyjazny wygląd postaci, clickbaitowe filmy YouTuberów etc. Mógłbym wyliczać godzinami ile przystosowań pod młodszą grupę wiekową oferuje nam Epic.

Fortnite bije wszystkich na głowę?

No chyba nie – tak powinna brzmieć mądra i wyrafinowana odpowiedź na ten temat. Gdyby spojrzeć na to pod względem oglądalności – tak, bije na głowę. Ale w jaki sposób? Robiąc wyświetlenia na młodszych widzach? Brawo! Otrzymujecie Order Gurala. Miło? No właśnie, tak myślałem.

Dzieci to osoby nabierające się na wszelkie clickbaity i wierzące we wszystko, co powie im ich bóg gry. Tę rolę pełnią najczęściej ci wszyscy popularni YouTuberzy, którzy przerzucili się z Counter Strike’a na Fortnite’a. Jakby nie patrzeć, bez tej gry dla dzieci świat byłby trochę lepszy. Dlaczego? Kolejny akapit poświecę właśnie na ten temat. Wróćmy zatem do pierwotnego zamysłu tej części artykułu.

Trochę nostalgii

Na początku wszystko było cacy, nawet bardziej niż cacy. Momentami bosko. Teraz? Teraz jest pełno ułatwień w rozgrywce, które mają pomóc takim szymusiom2009. Epic nie przywiązuje wagi do graczy stałych, trenujących skilla, taktyki, zagrania etc. Bardziej liczą się dla nich gracze okazjonalni, niedzielni, wręcz casualowi. Oni inwestują najwięcej w grę, gdyż… (UWAGA!) są to dzieci! Wyjątkowo zgrabna taktyka Epic Games. Dziękujemy za to, co robicie. Ale gdyby tak dodać odrobinę zdrowej rywalizacji, bez ułatwień? Wiecie co wtedy się stanie?

Apokalipsa według fana esportu

Otóż Fortnite upadłby. W dodatku z wielkim hukiem. Kto, jak nie dzieci napędzają rynek? Kto, jak nie dzieci kupuje pakiety za setki złotych, żeby pochwalić się kolegom, że ma się tego fioletowo-brązowego czterorożca z plecakiem odrzutowym w zestawie? To jest ta najłatwiejsza grupa odbiorców. Chwytliwa oprawa, muzyczka – niewiele trzeba, by przekonać takiego małolata, żeby zakupił danego skina.

Świat bez Fortnite – czyli gdzie ludzkość popełniła błąd?

Cały glob żyje teraz Fortnitem. A co gdyby nigdy nie wymyślono tej gry? Co gdyby nie powstał żaden projekt dotyczący tego tytułu? Odpowiedź jest banalnie prosta. Świat, można powiedzieć, byłby lepszy. Oczywiście stosunkowo. Jeżeli Fortnite nigdy by nie istniał, to cała branża gier byłaby inna. Co na przykład wyglądałoby inaczej?

  1. Epic Games nie miałoby rozgłosu.
  2. Duże marki jak Ubisoft, EA itd. nie tworzyłyby trybów Battle Royale w swoich grach.
  3. Ujrzelibyśmy o wiele więcej i o 100% fajniejszych gier aniżeli Fortnite.
  4. Mali twórcy gier, tzw. indie developerzy mieliby większy rozgłos, który obecnie tłumiony jest przez Epic Games za pomocą Fortnite’a.
  5. Cały świat nie żyłby jedną grą, a wieloma setkami (może jest tak również i teraz, ale w bardzo małym stopniu).

Punkt pierwszy odnosi się do popularności studia, jaką osiągnęło dzięki grze. Gdyby nie dziecinny Battle Royale, nikt nie kojarzyłby Epic. Społeczność graczy Paragonu (swoją drogą niedawno twórcy wyłączyli serwery tego tytułu), czy Unreal Tournament z 2004 roku nie jest bardzo duża. Po prostu byłoby to kolejne studio jakich wiele wśród średnich developerów.

Wpływ na innych

Kolejny z wielu punktów to wpływ Fornite’a na rynek gier dużych wydawców. Battlefield, Call of Duty, a nawet FIFA. Wokół wielu tytułów krążyły plotki o trybie Battle Royale. Powstawało wiele memów jak np. wspomniana FIFA Battle Royale lub The Sims Battle Royale i inne. Śmiechy nie ustawały. Każda gra mogła być podciągnięta pod to: FPS, adventure, horror. Kompletnie wszystko. Fortnite źle wpłynął na innych twórców. Pokazał im, że da się kontrolować rynek, poprzez jeden prosty trik. Niestety coś nie zadziałało jak trzeba i jest jak jest. Osobiście mam na ten stan następujące poglądy:

  • Nikt nie chce grać ciągle w BR.
  • To jest już nudne.
  • Wolę oglądać anime niż grać w wielokrotność tego trybu. Bez obrazy dla fanów tego gatunku gier. Po prostu go nie trawię i podany został jako przykład. Równie dobrze można tu wstawić banany, krokodyle lub coś innego.
  • Nie ma żadnych fajnych gier, które powstały w ostatnim czasie. A jeśli są, to nie mają wielkiego rozgłosu, tylko częściowy (dzięki Fortnite).

Skończmy ten denny trend i zakopmy raz na zawsze wspomniany tutaj okres w branży gier komputerowych.

Co by było gdyby

Trzeci punkt jest o grach, które moglibyśmy ujrzeć, gdyby nie pojawił się Fortnite. Trudno jest gdybać, co dokładnie mogłoby dostać się w nasze ręce. Wiem na pewno jedną rzecz. Dostalibyśmy masę wspaniałych gier 2D i 3D w gatunku Indie oraz ogrom kosmicznie odlotowych gier średniaków. Ile to już było wielkich twórców jednej dobrej gry? Cała rzesza. Mi to pasowało, przynajmniej zachowana była różnorodność. Mojang, ze swoim Minecraft (obecnie gra jest własnością Microsoftu), wydanym 18 listopada 2011 roku. The Oregon Trail zaprojektowane w 1971 roku przez trzech amerykańskich dżentelmenów. Zork z 1979 (pisany w latach 1977 – 1979, po czym twórcy założyli firmę o nazwie Infocom). Jak widać o żadnej z tych firm nie jest bardzo głośno na świecie.

Mniejsi twórcy mają problem

Przedostatni punkt, a konkretniej czwarty, odnosi się do małych twórców, którzy przez popularność Fortnite’a, nie mogą nabyć rozgłosu w branży, a tym samym wypromować swoje niedoszlifowane tytuły. Jakość całkowicie nie leżałaby po ich stronie, ale za to oryginalność już tak. Gdyby nie YouTuberzy, to wypromowane nie byłyby takie gry jak:

  • The Stanley Parable
  • Papers, please
  • Five Nights at Freddy`s

Jest to oczywiście kropla w morzu gier Indie. Prawdę mówiąc, nie bawiliście się lepiej, grając w te tytuły, niż w Fortnite? Bo ja bawiłem się doskonale. To jest ten aspekt, w którym dzieło Epic Games nigdy nie wyjdzie na prowadzenie. Wciągająca historia oraz ciekawa, ale prosta rozgrywka. Powiedzmy sobie szczerze. Lepiej kupić grę od producenta, którego nie zna się zbyt dobrze, ale sama gra wygląda na bardzo interesującą, niż kupować karnet bojowy, czy Ratowanie Świata w grze od Epic Games.

Ostatni już punkt jest na temat gier, które mogłyby być o wiele popularniejsze niż są. Frostpunk jest naprawdę świetnym tytułem. Problem w tym, że nie jest Fortnitem. Czemu o tym mówię? Bo ludzie sceptycznie podchodzą do trendów. Jeśli inne gry nie mają tego, co ma trend, to automatycznie są odrzucane na dalszy plan. Nie obrażając fanów Fornite’a, normalni ludzie odróżniają dobre gry od tych niezbyt przyzwoitych. W tym przypadku Fortnite pochłonął cały świat, a gdy ludzie zrozumieli, że coś jest na rzeczy, było stosunkowo zbyt późno na reakcję.

Grafiki: komputerswiat.pl,

Źródła: wikipedia, time.com

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij