Esport – ujrzysz a pokochasz?

Chyba każdy amator gier marzył kiedyś by zacząć zarabiać na graniu… Każdy marzył, aby zostać profesjonalnym zawodnikiem… Każdy dawał z siebie wszystko, żeby stać się tym, kim jesteśmy obecnie… 

Ludzie tworzący dzisiejszy esport to przeważnie osoby w wieku 18-40 lat. Widziałem wielu kibiców powyżej tego wieku. Fakt, nie jest ich ogrom, ale dopingują swoich ulubieńców.

Sport elektroniczny zmienił się na przestrzeni wielu lat. Zaczynając od pierwszego StarCrafta wydanego już przeszło 15 lat temu, aż po odświeżonego LoL-a czy kolejnego Battle Royale’a – PlayerUnknown’s Battlegrounds. Nadal jednak stale się rozwija. Według prognostyków, jego wartość rynkowa wzrośnie o połowę w 2020 roku w stosunku do 2017. Ma to też swoje niedoskonałości. System franczyzy w europejskim League of Legends uniemożliwi rozwój mniejszym organizacjom. Właśnie przez to, esportowa część Paris Saint Germain zrezygnowała z League of Legends. Podobną sytuację widać w Overwatchu i Paladinsach, gdzie Overwatch League i Paladins Premier League mają stały skład drużyn. Jasne, zarobią na tym najlepsi, ale czy to nie zabije esportu od środka? W postapokaliptycznym świecie, esport mógłby zostać wyparty przez hokej. W dzisiejszym świecie esport zabija sam siebie. Co więcej, sami deweloperzy mają graczy w poważaniu, nie idąc im na rękę lub kompletnie ich olewając. Według mnie esport jest teraz w najlepszym, a zarazem najgorszym okresie w historii. Lepsi idą wyżej, słabi nie istnieją. Tak zapowiada się przyszłość wcześniej wspomnianego systemu franczyzy, o którym ciekawie pisał Maciej Janaszewski z ESPORT NOW. Artykuł znajdziecie Tutaj.

To nie tak jak myślicie!

Wiele osób spoza środowiska esportowego uważa, że jest to pięciu facetów grających na komputerach w jakieś gry. To jakieś jest najczęściej oznaką niedoinformowania. Tak naprawdę, esport to pięciu facetów, toczących bój o największe stawki przeciw innym pięciu facetom. Każda drużyna dostaje doping z trybun, więc wydarzenia tego typu mogą liczyć nawet do 10 000 osób. Oczywiście pominąłem tu streamy online, które wywierają tak wielkie emocje wśród oglądających, że zbiera się na nich nawet do 1 000 000 osób, które żywnie i jawnie uczestniczą w tym przedsięwzięciu. Jest to nie tylko gra, ale i styl życia. Sport elektroniczny nie przeszkadza, aby mieć mięśnie jak Jarosław “pashaBiceps” Jarząbkowski, czy być chudym jak Gabriel “Fallen” Toledo.

Reklama = pasja?

Marketing esportowy również jest wysoce rozwinięty. Jak niby eventy z całego świata miałyby inaczej zaistnieć aniżeliby poprzez marketing i reklamę? Ten fenomen cały czas się rozwija, a my jesteśmy jego częścią. Ważną rolę odgrywa tutaj pasja ludzi do esportu, czy może raczej do rywalizacji esportowej?! Z nią jest tak: nie spróbujesz – żałujesz, spróbujesz – nie oderwiesz się. Jest to coś, co tworzymy my. Kształtujemy esport dalej, aby w przyszłości nie stał się taki, jak świat piłki nożnej – by nie zawładnęła nim żądza pieniędzy, bo wtedy będzie już za późno…

Jednak pieniądze nie są takie złe

Podstawowe, ale i zarazem moje ulubione pytanie (jak i mojego najlepszego nauczyciela angielskiego) – dlaczego? A dlatego, że jakoś te wydarzenia muszą się odbywać (Ten kto organizował eventy bez oświetlenia, niech pierwszy pickuje Yasuo!). Kolejną sprawą są wynagrodzenia. Kto w dzisiejszych czasach robi coś za darmo? A no tak, gracze… ale nie ci profesjonalni! Nagrody pieniężne lub rzeczowe, to podstawa każdego turnieju. Mały czy duży – nagrody są. A powiem szczerze, dobrego sponsora trudno znaleźć. Wymagania są, ale liczy się przecież suma pieniężna. Bez sumy nie ma turnieju. Nawet najmniejsze LANy pożerają do 15 000 złotych. A skąd dostać taką sumę? Tu kłania się marketing – wtedy odpowiednia promocja zawodów to już czysta formalność. Chyba, że mówimy o Amato… A już nie ważne. To całkiem inna historia, o której warto zapomnieć. Rada dla sponsorów, zanim w coś zainwestujecie, to popytajcie ludzi o opinię na temat turnieju. Nigdy nic nie wiadomo…

Social Media – błogosławieństwo internetu

Jak się promować? Odpowiedź brzmi: Social Media. Przeszkodą są algorytmy poszczególnych portali społecznościowych, ale jeśli ma się szersze grono odbiorców, to na pewno każdy zobaczy twój post. Poprzez np. Facebooka można wypromować swoją organizację do tego stopnia, aby stała się casualową drużyną na scenie. Tutaj za przykład wezmę SLAVGENT.esports. Krystian Sidorowicz robi naprawdę dobrą robotę. Widziałem na własne oczy jak mocno w ciągu krótkiego czasu rozwinęła się jego organizacja. Szczerze kibicuję im i życzę dalszych sukcesów. Propsy dla Krystiana, że tak dobrze zarządza tym wszystkim. Fajny content faceblogowy prezentuje za to HAV0S. Komentuje on różne zachowania profesjonalistów, podaje konkretne wyniki, rzetelne źródła informacji oraz relacjonuje wydarzenia ze świata np. ze sceny koreańskiej, czy amerykańskiej. Jednym słowem przykłada się do tego jak może. Posty na fejsie umieszcza również Wojciech “Tabasko” Kruza. Wypowiada się o różnorodnych turniejach (w tym ostatnio o Clash of Nations). Kolejnym serwisem jest Twitter, gdzie wielu esportowych graczy (i nie tylko) wyraża swoje opinie na temat różnych sytuacji w esporcie. Od siebie – tak z serca, dziękuję tym ludziom za to co robią.

Esport to nie tylko granie

Jeśli powiedziałbym, że gracze sami dbają o: siebie, swoje zdrowie psychiczne, dietę, to wyszedłbym na hipokrytę. Jest wręcz przeciwnie. Tutaj sytuacja pokrywa się z innymi tradycyjnymi sportami. W esporcie potrzebny jest nie tylko menedżer, ale także: psycholog, lekarz, dietetyk, fizjoterapeuta, trener, technicy, analitycy. Mógłbym wymieniać tak godzinami. Esport to międzynarodowy rynek pracy polegającym na wzajemnym oddziaływaniu. Twoja organizacja nie osiągnęła dotychczas bardzo dobrych wyników? Licz się, że płaca będzie niższa. Jesteście na poziomie europejskich potęg? Pogratuluj sobie, bo to ty zadbałeś o ich dietę, co ostatecznie przełożyło się na ich dobre wyniki (praca dietetyka). Trochę jak z atomami. Same nie dają zbyt wiele, ale gdy są razem, uzupełniają się i tworzą jedną trwałą całość. Tak można określić działanie każdej komórki esportowej. Wszyscy są cząstką czegoś wielkiego, każdy to współtworzy. Taki jest esport i tego nikt nie zmieni.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij