Czy G2 Esports stać na wygranie Worldsów?

G2 Esports było do niedawna uważane za najlepszy zespół League of Legends w Europie. Dlaczego więc jego wyniki na mistrzostwach świata odbiegają znacznie od naszych oczekiwań?

Czy G2 Esports ma jakiekolwiek szanse na wygranie w 2018 Worldsów? To pytanie na starcie nowego sezonu wydaje się zbędne. W końcu nie wiemy jeszcze: jak sprawdzą się przedsezonowe wzmocnienia/osłabienia, jak będą wyglądały pierwsze mecze w ramach LCS oraz czy atmosfera w zespole nie będzie toksyczna? Okazuje się jednak, że możemy pobawić się we jasnowidzów i spróbować przewidzieć, czy kolejny sezon będzie znowu stracony dla hiszpańskiej organizacji. A wszystko to dzięki ogólnodostępnym informacjom, które możemy znaleźć w internecie.

Nowe G2 Esports

Jeżeli popatrzymy na nowy skład dywizji League of Legends w G2 Esports, to prezentuje się on na chwilę obecną w następujący sposób:

  • Luka “PerkZ” Perković
  • Marcin “Jankos” Jankowski (H2K)
  • Martin “Wunder” Hansen (Splyce)
  • Petter “Hjärnan” Freyschuss (ROCCAT)
  • Kim “Wadid” Bae-in (ROCCAT)
  • Rosendo “Send0o” Fuentes (G2 Vodafone) – sub

Mamy więc botlane ściągnięty prosto z Team ROCCAT. W drużynie jest jeden z najlepszych junglerów w europie – prosto z H2K, a na topie mamy byłego gracza Splyce. Jedynym zawodnikiem z byłej ekipy okazał się midlaner. Do czego jednak zmierzam? Podstawowi zawodnicy zakontraktowani przez G2 mają wspólny mianownik – są to gracze przetestowani w boju, którzy już niejeden mecz o stawkę przegrali lub wygrali. Nie twierdzę, że jest to zła rzecz. Doświadczenie nawet tutaj – w esporcie, jest nadal bardzo przydatne. Nie oznacza to jednak, że jest najważniejsze.

Taki dobór graczy świadczy o tym, że zarząd hiszpańskiej organizacji wybrał bezpieczny wariant inwestycyjny, który powinien pozwolić zespołowi zadomowić się w górnej lub środkowej części tabeli. Wszystko będzie nadal zależało od wielu czynników zewnętrznych, jednak gra pod presją, nie powinna stanowić problemu dla nowego składu G2. Uważam jednak, że błędem jest stawianie tylko i wyłącznie na sprawdzonych graczy. Brak powiewu świeżości, może okazać się zgubny dla drużyny po kilku kolejkach LCS.

Co robi stare G2?

Żeby mieć pełną wizję wprowadzonych zmian, należałoby jeszcze dorzucić tutaj byłych zawodników G2 Esports, których mogliśmy podziwiać podczas ostatnich Worldsów. Jeżeli przyjrzymy się temu gdzie trafili, to łatwiej będziemy mogli określić, czy zmiany mogą mieć istotny wpływ na wyniki osiągane przez drużynę na przestrzeni nadchodzącego sezonu.

  • Jesper “Zven” Svenningsen (TSM)
  • Alfonso “mithy” Aguirre Rodríguez (TSM)
  • Ki “Expect” Dae-han
  • Kim “Trick” Gang-yun (bbq Olivers)

O ile przejście bota do TSM uważam za rozpoczęcie emerytury przez wspomnianą dwójkę graczy, o tyle już dołączenie Tricka do bbq, to swoisty awans, potwierdzający jego umiejętności. Najgorzej wypada tutaj Expect, który może nawet nie znaleźć nowego zespołu. Z przedstawionej listy wynika więc prosta informacja. Jeżeli G2 chciało nadal liczyć się w walce o awans na Mistrzostwa Świata, to musiało przebudować praktycznie cały team. Jedynym osłabieniem jest tutaj Trick, który niewątpliwie trafił do lepszej ligi.

Statystyki z 2017 prawdę ci powiedzą

Sprawę składu mamy omówioną – pora więc przejść do statystyk. Bo niby jak możemy określić, czy zupełnie nowa drużyna, będzie w stanie dorównać poprzedniej? Tutaj z pomocą przychodzi nam wspomniana statystyka – a raczej jej podstawy. Nie możemy na razie stwierdzić, czy odnowione G2 poradzi sobie lepiej. Możemy jednak określić, co musi zrobić, żeby nie dać ciała, tak jak to się stało poprzednim razem. W tym celu skorzystamy z bardzo prostego zestawienia.

Procent wygranych map, jaki zanotował zwycięzca Worlds 2017 – Samsung Galaxy, porównamy z procentem wygranych, jaki osiągnął poprzedni zespół G2 Esports. Okres jaki bierzemy pod uwagę to split i turnieje poboczne rozgrywane przed mistrzostwami. Jesteście ciekawi jak prezentowały się te wskaźniki?

  • Samsung Galaxy – 64%
  • G2 Esports – 60%

Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że LCK ma wyższy poziom niż LCS, to 4 punkty procentowe różnicy, świadczą tutaj o dość dużej przepaści pomiędzy tymi drużynami. 60% wygranych, które zanotowało G2, pozwoliło temu zespołowi tylko na zajęcie pierwszego miejsca w lidze. Było to jednak za mało, żeby zawodnicy mogli myśleć o wyjściu z grupy na Mistrzostwach Świata. Tutaj przydałyby się statystyki na poziomie 70%, które w większości przypadków (głównie tych sportowych), pozwalają na bezpieczny awans do fazy pucharowej.

Nowy zespół, musi albo zdominować całkowicie rozgrywki LCS EU w tym sezonie, albo osiągnąć współczynnik zwycięstw na poziomie przynajmniej 70%. Wtedy nawet poziom przeciwników z silniejszej ligi, nie powinien stanowić większej przeszkody w drodze po finał.

Klątwa Weldona

G2 Esports ma jeden problem, który raczej nie zniknie w 2018. Mowa o pewnym miłym człowieku, który ukrywa się najczęściej poda nickiem Weldon. Weldon Green – bo o nim mowa, to osoba, która w moim mniemaniu, przyczyniła się najmocniej do słabych wyników zespołu oraz ostatecznego rozpadu tej drużyny po Worldsach. Dlaczego tak twierdzę? Dziwnym trafem, tam gdzie pojawiał się ten wspaniały kołcz, zespół początkowo notował zwycięstwa, żeby po kilku miesiącach rozpocząć swój marsz w dół tabeli. Przykłady: Fnatic, Copenhagen Wolves, TSM, Ember, G2 Esports.

Oczywiście możemy to zrzucić na przypadek, albo na lenistwo graczy, którym zapewne nie chciało się trenować… Prawda może okazać się jednak zupełnie inna.

System działania Weldona i jemu podobnych, jest bardzo prosty. Coach w trakcie prowadzenia sesji ze swoimi klientami, ma tylko jedno zadanie. Musi ich zmotywować do działania. A jak najlepiej to zrobić? Wmawiając im, że są najlepsi, że uda im się wszystko co sobie zaplanują itd. Stosowane są przy tym różnego rodzaju techniki z zakresu tej psychologii, do której nie chcą się nawet przyznawać sami psychologowie – taki mały paradoks. Efekt osiągany w trakcie kilku miesięcy, to w zasadzie efekt placebo wynikający z wiary we własne zdolności. Chyba kiedyś słyszeliście ten slogan, że pozytywne nastawienie to podstawa sukcesu?

Nic nie trwa wiecznie

Niestety zgodnie z prawdopodobieństwem, sztuczka ta nie może działać wiecznie. Ba! W dłuższym okresie może zacząć przynosić negatywne skutki. Wszystko dlatego, że zawodnicy, którzy zbytnio uwierzą w swoje ponadprzeciętne umiejętności, przestają się rozwijać. W momencie gdy nagle dochodzi do załamania wiary teamu w możliwość osiągnięcia dobrego wyniku, zaczyna się szukanie kozła ofiarnego. Oczywiście żaden gracz siedzący w środku tego wszystkiego, nie zacznie od siebie. Tym o to sposobem, każdy zawodnik obwinia pozostałych kolegów o brak wyników.

Tego typu zachowanie graczy, można było zauważyć we wszystkich teamach, które zaznały praktyk Weldona. Ten jednak niespecjalnie chce wziąć odpowiedzialność za własne błędy i dalej próbuje forsować swoje pomysły w zakresie trenowania drużyn. O dziwo organizacje esportowe nadal popierają jego działania…

Wracając do G2 Esports

Analizując informacje ogólnodostępne w internecie, przygotowałem więc następującą przepowiednię dla G2 na rok 2018. Nie wiem czy się sprawdzi, ale myślę, że warto będzie na koniec sezonu do niej zajrzeć. Podsumowując więc cały wpis w kilku zdaniach:

  • Nowy zespół w teorii nie powinien mieć problemu z  uplasowaniem się w górnej części tabeli EU LCS – przynajmniej na samym początku rozgrywek. Team nie powinien spaść poniżej środka tabeli, nawet w przypadku drastycznych zmian w mecie.
  • W dalszych kolejkach LCS problem może stanowić brak młodych zawodników, którzy mogliby wnieść pewien powiew świeżości do teamu.
  • Jeżeli G2 Esports chce powalczyć przynajmniej o wyjście z grupy na następnych Worldsach, to musi albo zdominować całą ligę regionalną, albo mieć w niej (oraz pozostałych turniejach) współczynnik wygranych map na poziomie około 70%.
  • Jeśli Weldon lub inny kołcz będzie miał jakikolwiek wpływ na drużynę, to automatycznie, będzie ona osiągała w drugiej części sezonu gorsze rezultaty.

 

 

O Marcin Rusin

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij