Bogaty jak MYM – finansowe fatum Meet Your Makers

Meet Your Makers – czyli popularny MYM, jest przykładem na to, że ciągłe działanie na granicy bankructwa, nie zawsze się opłaca.

MYM i historia jego upadku, to dość ciekawy przypadek, który jest swoistą przestrogą dla wielu: menedżerów, CEO, właścicieli organizacji esportowych, a może nawet i graczy. Wielu z was nawet nie zdaje sobie sprawy, że MYM jako organizacja funkcjonował jeszcze przed przyjęciem polskiej drużyny League of Legends… Ale może zacznijmy od samego początku.

Start był obiecujący

W 2000 roku niejaki Mark Peter “Mercy” Fries zdecydował się utworzyć organizację o nazwie Meet Your Makers. Oficjalnie została ona zaprezentowana publicznie w 2001. W 2002 założyciel zdecydował się na przebudowanie organizacji w taki sposób, żeby mogła działać na profesjonalnej scenie. Od tego momentu zaczyna się budowanie w Danii czegoś, co można  nazwać prekursorem dzisiejszej organizacji esportowej – łącznie ze wszystkimi marketingowymi nowinkami, dążeniem do wygrywania jak największej ilości trofeów oraz kontraktowaniem najlepszych zawodników.

Pogoń za tymi wartościami jeszcze bardziej spotęgowało pozyskanie kilku znaczących inwestorów na przełomie 2005/2006. Następnie do zarządzania marką inwestorzy powołali spółkę Regroup eSports A / S, która w 2008 roku została przemianowana na ESNation A / S. W 2007 roku MYM został członkiem elitarnej grupy G7, która zrzeszała najlepsze organizacje esportowe w celu tzw. pilnowania interesu graczy (temat na inny artykuł).

Złota era MYM

Można powiedzieć, że okres od 2005 do 2009, to ciągły rozwój Meet Your Makers oraz wzrost znaczenia marki w świecie esportowym. Przyjmowanie pod swoje skrzydła najlepszych graczy w każdej popularnej grze multiplayer, zaowocowało masą tytułów, które były wygrywane przez zawodników MYM. Co ważniejsze, duża w tym rola naszych rodaków, ponieważ diabły były dość licznie reprezentowane przez naszych krajan. Dywizja Starcraft: Brood War na przestrzeni lat, posiadała w swoich szeregach takich graczy jak: Draco, Raven, Blackman, Suncow, Yayba, Dreiven, czy też User. O polskiej drużynie CS 1.6 grającej dla Meet Your Makers raczej nie trzeba wspominać, bo o tym wiedzą chyba wszyscy fani Złotej Piątki.

mym

Złota Piątka w barwach MYM podczas WGT DreamHack Summer 08 // hltv.org

mym

Jeden ze składów dywizji DotA w MYM: Loda, Dear, Merlini, Maelk, Mania, Pusher // imgur.com

Oczywiście pozostałe tytuły, które nie były obsadzone przez Polaków, czyli: DotA czy Warcraft III: The Frozen Throne, także osiągały świetne wyniki. Może nawet lepsze od pozostałych dywizji? I chociaż na papierze, wszystko wyglądało stabilnie, to jak się miało okazać, MYM przez wiele lat był kolosem na glinianych nogach.

Kryzys i pustki w kasie

Przesłanki, które mogły uchronić MYM przed dość nieciekawym losem, pojawiły się w 2007 roku wraz z kryzysem na rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. Żeby nie zagłębiać się w zawiłości tego wydarzenia, powiem tylko, że zapoczątkowało ono reakcję łańcuchową, która po dwóch latach trafiła także w esport i w ESNation – właściciela marki Meet Your Makers. Ciężko jest teraz teoretyzować na temat działań jakie ESN podejmowało na przestrzeni lat 2007/2009. Czy wydawanie niebotycznych sum na ściągnięcie do siebie najlepszych zawodników, mogłoby się zwrócić, gdyby nie krach gospodarczy? Osobiście w to wątpię, ale patrząc na działania obecnych organizacji esportowych, można dojść do wniosku, że raczej nic się w tej kwestii nie zmieniło i nadal panuje przekonanie, że idzie na tym zarobić.

mym

Zawodnik dywizji Warcraft 3 – Grubby, był jedną z wielu gwiazd, które reprezentowały MYM. W 2009 jego kontrakt dobiegł końca. // flickr.com

Efekt w przypadku Duńczyków był do przewidzenia. Spółka złożyła wniosek o upadłość, zamykając przy tym wszystkie aktywne projekty. Rozwiązane zostały także dotychczasowe umowy z pracownikami – w tym także z polskimi zawodnikami CS 1.6. Oficjalnie Złota Piątka mogła rozpocząć poszukiwania nowego pracodawcy…

Przenosiny do Niemiec

Neo i spółka dość szybko znaleźli sobie nowy dom. A przynajmniej tak myśleli. Początkowo dołączyli do niemieckiej organizacji WICKED eSports, która to istniała od 2007 roku. Należałoby tutaj na chwilę się zatrzymać, żeby wyjaśnić jedną rzecz. W momencie gdy kryzys zaczął dopadać kolejne organizacje, w Niemczech rozwiązano częściowo problem pozyskiwania funduszy. W celach reklamowych zaczęto dodawać do nazw gamingów, nazwy sponsorów. Przykładowo: mouz.HoH, mTw.Mindfactory czy ESC ICY BOX. Wicked miało być więc bezpieczną przystanią, która jednak bardzo szybko rozwiązała kontrakty z Polakami. W internecie zawrzało. Mówiło się nawet o problemach finansowych organizacji. Nawet jeżeli pogłoski były prawdziwe, to za zamieszanie z umowami odpowiadała firma FIO Systems AG.

Własnie to konkretne przedsiębiorstwo wpadło na bardzo zuchwały plan. Zdecydowało się: zatrudnić cały zarząd WICKED eSports, wykupić prawa do marki Meet Your Makers i reaktywować organizację – wraz z polskim zespołem CS 1.6 na pokładzie. Mimo wykonania dwóch pierwszych kroków, do trzeciego nie doszło, ponieważ obie strony nie porozumiały się w kwestii nowych umów. Nic jednak straconego – nowy, niemiecki MYM, zasiliła szwedzka dywizja Begrip Gaming.

mym

Szwedzka dywizja MYM podczas Global Challenge Dubai 2009: Jumpy, pita, Delpan, MODDII, zet // hltv.org

Okres od 2009 do 2012 można uznać za w miarę spokojny. W tym czasie pojawiły się jednak problemy typowe dla tego typu organizacji. MYM nie mógł już konkurować finansowo z innymi gamingami, więc posiadał dywizje, które niekoniecznie należały do najlepszych. Drużyny te nie zawsze decydowały się na podpisywanie umów z niemiecką organizacją, czego efektem było nie przedłużenie kontraktów ze szwedzkim składem czy też utrata na rzecz Moscow Five rosyjskiego teamu CS 1.6.

Nowy właściciel i efekt nowej miotły

2012 przyniósł dla Meet Your Makers nowego właściciela. Został nim Jürgen Rolf Ehrhard, który z esportem miał niewiele wspólnego. W zasadzie to nic. Organizacją miał zarządzać z pozycji CEO Khaled Naim, o którym w tamtym okresie wiedzieliśmy jeszcze mniej. To za jego sprawą MYM pozyskał polski zespół League of Legends, który później mogliśmy oglądać w europejskim LCS. Szkoda tylko, że w ślad za sukcesem esportowym nie poszły finanse, czego efektem były wieczne dojazdy zawodników do studia, w którym rozgrywane były spotkania (miało to ponoć duży wpływ na postawę zawodników). W międzyczasie zakontraktowano także zespół CS:GO – Dobry&Gaming, który jak nietrudno się domyślić, także pochodził z Polski. Jego współpraca z MYM-em trwała do 2014. Wróćmy jednak do LoL-a.

mym

Zarząd MYM oraz polska dywizja League of Legends, która oficjalnie reprezentowała organizację do 2014. // antyweb.pl

Regulaminy są po to, żeby je naginać?

Zgodnie z informacjami podanymi przez serwis Dot Esports, po utracie slota w LCS, który przynosił organizacji wymierne korzyści finansowe, MYM musiał jakoś załatać budżet. W tym momencie pojawił się plan, który w zamyśle miał pomóc organizacji w przetrwaniu kolejnego roku bez pieniędzy od Riot Games (wszystko przez zasadę, która uniemożliwiała spadkowiczom wykupienie slota zespołu grającego w LCS). Wszystko dzięki stworzonej w 2012 roku firmie AK3. Założył ją Sascha Ackermann – były Business Manager w Meet Your Makers. W teorii było to nowe przedsiębiorstwo, niezwiązane z poprzednim pracodawcą. W praktyce obie spółki łączyła pewna więź, która nie została zerwana nawet w momencie zakontraktowania przez AK3 składu SupaHotCrew (który wywalczył awans do LCS).

mym

Zespół Supa Hot Crew, który w 2014 rywalizował w spring splicie europejskiego LCS: Migxa, Moopz, Impaler, MrRallez, Mimer // Gamepedia

Pomijając już różne powiązania pracowników zatrudnionych w HMF Group z projektami wykonywanymi dla MYM oraz SHC, AK3 (ponoć) utrzymywało się w tym czasie głównie z pożyczki od Ehrharda i inwestycji w SHC ze strony Team Acer. Na papierze były to więc dwa różne podmioty, które posiadały tych samych pracowników.

Nowa dywizja i stare zobowiązania

W takiej sytuacji jak ta opisana powyżej, ciężko było unikać w nieskończoność konfliktu interesów. Ten pojawił się wraz ze startem nowego sezonu. MYM oficjalnie przejął SupaHotCrew – wraz  z zawodnikami oraz całym zarządem. Tym o to sposobem, Team Acer – mówiąc potocznie – został wystrychnięty na dudka. Mimo wniesionego wkładu pieniężnego, tajwański producent komputerów stracił slota w LCS.

mym

Miało być SHC by Team Acer na długie lata, a wyszedł MYM // GameSpot

Cały Spring Split 2015 w wykonaniu Meet Your Makers okazał się istną katastrofą. Do słabych wyników doszło także ujawnienie afery związanej z zastraszaniem Marcina “Selfie” Wolskiego przez Sebastiana “Falli” Rotterdama – jednego z menedżerów MYM. Niedługo później wyszły na jaw problemy z wypłatami dla zawodników SupaHotCrew za rok 2014. Oficjalnym powodem miało być zamrożenie konta organizacji w związku z błędami popełnionymi przy odprowadzaniu podatku w Niemczech przez Sasche Ackermanna. Swoje pretensje o niewypłacone pensje zaczęli także zgłaszać byli menedżerowie i pracownicy SHC, a następnie ludzie związani z Meet Your Makers – jak chociażby wspomniany wcześniej Sebastian Rotterdam.

mym

Drużyna League of Legends reprezentująca barwy Meet Your Makers w 2015 // Gamepedia

Ostatni gasi światło i spłaca długi

W końcu wieści o złym stanie finansów w organizacji, dotarły do właściciela. Jürgen Rolf Ehrhard ponoć do samego końca był zwodzony przez Naima, który miał mieć nawet dostęp do jego prywatnej skrzynki mailowej. Wszystko po to, by Ehrhard nadal finansował działalność MYM. Ostatecznie Khaled Naim został zwolniony wraz z resztą zarządu. Z poprzedniej ekipy ostał się tylko dyrektor do spraw esportowych – Harun “Revyls” Yavuz. Rozpoczęło się mozolne spłacanie długów, które narobili poprzedni menedżerowie.

Ostatnie lata funkcjonowania Meet Your Makers pod niemiecką flagą, prowadzą nas na ślad tureckiego zespołu League of Legends. Zgodnie z informacjami podanymi na Wikipedii, w 2017 roku prawa do marki przejął Tim Olsson – co miało wiązać się z przeniesieniem marki do Szwecji. W czerwcu pojawił się post na forum Black Desert Online, odnośnie poszukiwań nowych graczy oraz planowanego rebrandingu organizacji. Ciężko jednak mówić tutaj o faktycznym powrocie Diabłów na scenę esportową – do dzisiaj nie pojawiły się w mediach żadne konkretne informacje na ten temat.

Kryzys to tylko wymówka

Abstrahując od tego, czy MYM powróci do świata żywych, sama historia tego projektu jest bardzo pouczająca. Począwszy od roku 2002, Meet Your Makers miało się stać wiodącą organizacją esportową, która miała zrzeszać najlepszych zawodników z całego świata. Niestety w całej tej atmosferze sukcesu, osoby odpowiedzialne za MYM zwyczajnie zapomniały, że w 2007 zaczął się kryzys gospodarczy. W tym czasie wypadało ograniczyć fundusze przeznaczane na rozwój wszystkich podmiotów zebranych pod banderą ESNation. Zdobyte w ten sposób oszczędności, mogłyby zostać wykorzystane w przyszłych inwestycjach. Zarząd jednak nie wpadł na ten pomysł i zwyczajnie przeinwestował, czego efektem było postawienie spółki w stan upadłości.

Medialność – podstawa funkcjonowania organizacji

Jeszcze gorzej wyglądała kwestia wykupienia praw do korzystania z marki Meet Your Makers przez niemiecką firmę FIO Systems AG. Tutaj największym błędem było wyjście z założenia, że sama marka nawiązująca do złotego okresu organizacji z 2008 roku, będzie w stanie przyciągnąć do siebie: najlepszych pracowników, znane drużyny, sponsorów, a także fanów. Ci ostatni byli w zasadzie najbardziej poszkodowani. O ile wcześniej wiele osób zakochało się w wynikach osiąganych przez poszczególne dywizje oraz w formie przekazu informacji jaki oferował MYM (dzisiaj jest on praktycznie standardem), to lata 2009-2012 nie oferowały zupełnie nic. W teorii organizacja działała, w praktyce nie generowała żadnego szumu medialnego.

Brak kontroli nad inwestycją

Nie lepiej przedstawiała się sytuacja MYM po wykupieniu przez Ehrharda. Gość może i znał się na budowlance, ale dał się wkręcić w interes życia, który nie wypalił. Braki w znajomości środowiska esportowego miał wypełnić zaufany CEO, który namówił właściciela do wyrzucenia w błoto około 400 000 €. Khaled Naim nie dość, że nie panował nad strukturą spółki, to jeszcze narobił w niej długów, które ostatecznie przyczyniły się do zniknięcia ze sceny, jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek esportowych na świecie.

O ile nie chcę tu bronić byłego właściciela MYM przed jego własną głupotą – bo umówmy się, że brak nadzoru nad własną inwestycją był dla niego tragiczny w skutkach, to na ironię zakrawa fakt, że drugi z winowajców nadal funkcjonuje w profesjonalnym esporcie. Khaled Naim obecnie pracuje w agencji esportowej znanej szerzej jako Level99. Ciekawe czy nadal zadłuża projekty swoich klientów?

Zakładnicy historii

W utrzymaniu organizacji na powierzchni, na pewno nie pomogła chęć rozwoju w kilku kierunkach. Specjalizacja w wybranych grach esportowych, stała się w ostatnich latach najlepszym sposobem na promowanie danej marki lub organizacji. Gdyby MYM w latach 2012-2015 zwracał uwagę na panujące trendy i posiadał tylko i wyłącznie jedną dywizję esportową, to zapewne wyszedłby na tym lepiej, niżeli podpisując umowy z kilkoma zespołami na raz.

Meet Your Makers po 2009 roku miało jeszcze jedną, poważną wadę, która w dużej mierze uniemożliwiła całej organizacji powrót do czołówki. Kolejni właściciele zdawali się nie zauważać, że nie kierują już świetnym projektem lifestylowym, który miał za sobą rzeszę fanów. Zamiast bazować ciągle na historii dawnych sukcesów – próbując odbudować potęgę przy pomocy średnich drużyn, należało o wiele bardziej skupić się na pozyskiwaniu nowych kibiców esportowych, którzy mogliby w przyszłości stanowić o sile organizacji.

MYM to przeszłość

Nie da się więc ukryć, że MYM w dużej mierze padł ofiarą: chciwości, niedbalstwa oraz archaicznego modelu prowadzenia organizacji. Błędy popełniane przez kolejnych kierowników tego projektu, stanowią dziś dobitny przykład na to, że organizacja balansująca na krawędzi wypłacalności, nie jest w stanie stworzyć stabilnego i wydajnego środowiska esportowego. Jeżeli więc komukolwiek przyjdzie do głowy pomysł, żeby spróbować raz jeszcze reaktywować Meet Your Makers, to powinien mocno zastanowić się, czy posiada odpowiednie fundusze oraz czy będzie w stanie zmierzyć się z legendą organizacji, która w zasadzie nigdy nie potwierdziła swojego potencjału.

 

Źródła: Wikipedia, Esports Heaven, HLTV.org, Gamepedia, Liquipedia, Cybersport.pl, eSports.pl, sk-gaming.com, Dot Esports, Level99, imgur.com, flickr.com, antyweb.pl, GameSpot.

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł, to zapraszamy do przeczytania pozostałych tekstów z naszego magazynu

O Marcin Rusin

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij