Awantura o znak jakości

ELIGA chce przyznawać znak jakości dla turniejów offline. Szkoda tylko, że dalej nie wiadomo za co organizatorzy eventów esportowych mieliby płacić?

Znak jakości oferowany przez Eligę – o którym więcej możecie przeczytać na stronie spółki okazał się dzisiejszym tematem dnia. Jakoś mnie to nie dziwi, bo oferowanie wątpliwej jakości certyfikatu za 5000 zł, w polskiej komunie esportowej, dalej jest uznawane za próbę kradzieży.

Argumenty z czeluści piekielnych

Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, pojawiły się głosy za i przeciw (tych drugich jest jednak więcej). Nie dziwi też jakoś specjalnie, że w samych pozytywach wypowiadają się osoby, najczęściej powiązane bezpośrednio z Eligą. Ich argumentacja jest jednak – lekko mówiąc – niesatysfakcjonująca. Bo czy można potraktować poważnie wypowiedź zwolennika wolontariatu, który stwierdza, że przecież wszystko kosztuje (w kontekście opłaty za wystawienie znaczka jakości)? Albo komentarz o ofercie Eligi dla mniej rozpoznawalnych turniejów offline – stąd najwidoczniej tak atrakcyjna cena, która stanowi 150% puli nagród na takowych wydarzeniach esportowych?

W późniejszym czasie okazało się nawet, że to w interesie drużyn powinno leżeć wymuszanie na organizatorach tego typu certyfikatu. W takim razie dlaczego osoby odpowiedzialne za turniej mają płacić z własnej kieszeni za znak jakości, a nie np. drużyny zrzeszone w Elidze? Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że obecnie, wszędzie dąży się do cięcia niepotrzebnych kosztów – a na takie wyrasta próba wciśnięcia nikomu niepotrzebnego oznaczenia.

Problemem nie są pieniądze, tylko oferta

Załóżmy, że jednak cena tej usługi nie jest problemem. Mamy turniej – mniej znany, z silnym inwestorem, który chce szybko zaznaczyć swoją obecność na rynku. Zgłasza się do Eligi, wpłaca hajs i… No właśnie, co się w tym momencie dzieje? Co otrzymuje od nich? Ponoć: opinię, znak jakości, uścisk prezesa i pomoc jednej osoby w rozwiązywaniu ewentualnych problemów. Super! Tylko w takim razie na jakich zasadach odbywa się ocena poziomu turnieju? Jakie narzędzia są stosowane do zbierania informacji oraz danych? Tego już ELIGA nie ujawniła – a szkoda, bo od tego trzeba by zacząć.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyda jednorazowo 5000 zł w błoto, tylko po to, żeby pewna grupka osób, mogła wystawić wątpliwej jakości opinię. Tym bardziej, że nie jest ona potrzebna organizatorom, tylko graczom i sponsorom, którym najbardziej powinno zależeć na takich kwestiach jak: wypłacalność, jakość, rzetelność i przejrzystość.

Oferta? Na pytania odpowiem na streamie

Na sam koniec zostawiłem ten jakże ciekawy sposób autopromocji. Rozumiem, że pewne rzeczy można omawiać za pomocą różnego rodzaju social mediów – ale skoro ktoś decyduje się na publiczne wystawienie oferty, a następnie wszystkie wątpliwości chce wyjaśniać na streamie.. Może na tym zakończę ten wpis, żeby nie powiedzieć w bardziej dosadnych słowach, co o takich praktykach myślę.

O Marcin Rusin

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij